Człowiek to z natury istota, która lubi poznawać nowe rzeczy i odkrywać otaczający ją świat. Widać to doskonale po tym, jakie człowiek wynalazki stworzył, w jaki sposób dąży do odkrycia takich zagadek, jak powstanie świata, nasze pochodzenie, eksploracja niezbadanych wcześniej planet… To samo zjawisko można zauważyć w naszym życiu codziennym. Ludzie oglądają telewizję, słuchają radia, czytają gazety. Chcą wiedzieć, co dzieje się zarówno w ich najbliższym otoczeniu, jak i w odleglejszych zakątkach świata.
Jednak w tym wszystkim jest jeden drobny haczyk, dosyć oczywisty, ale jednak mogący dosyć istotnie zmienić nasze spojrzenie na świat. To, co możecie obejrzeć w telewizyjnych wiadomościach, usłyszeć w radiu lub przeczytać w gazecie to zbiór odpowiednio wyselekcjonowanych informacji. Oznacza to mniej więcej tyle, że do nas dotrą tylko te informacje, które zostaną uznane przez kogoś za warte przekazania. Jeżeli redakcja nie zechce puścić informacji, że (przykładowo) ilość kierowców przekraczających wyznaczone prędkości maleje, to tego nie zrobi, może zaś opublikować informację, że liczba ofiar śmiertelnych na drogach w wypadkach motocyklowych w tym roku rośnie, dając odbiorcy do zrozumienia, że nic się nie zmienia na dobre. Druga problematyczna kwestia to brak obiektywizmu.
Nawet, jeżeli już zostanie opublikowana jakaś informacja, to dzięki mnogości różnych metod informacja z natury pozytywna może mieć wydźwięk negatywny. Przykładem niech będzie decyzja rządu, by obniżyć akcyzę o kilka procent. Pozostawiając informację w takim stanie jest to informacja dla większości pozytywna, jednak wystarczy do niej dodać, że spadek ten mógł być dużo większy, krytykując przy okazji tak długie zwlekanie z wprowadzeniem tej decyzji w życie, a już informacja ta nie jest tak dobra, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście informacje wzbogacone odpowiednimi komentarzami i wiadomościami pozwolą odbiorcy na lepsze poznanie decyzji i jej konsekwencji, jednak w dzisiejszych czasach zwykle kończy się to na nadmiernym pochwalaniu lub krytyce. Doskonały przykład, który dodatkowo częściowo mnie dotyczy, możecie obejrzeć w tym krótkim reportażu z tegorocznego OZP. Wspominanie o wandalizmie i ujęcie na przewrócony słup ogłoszeniowy jest doskonałym przykładem manipulacji, która ma na celu przedstawienie parkouru jako chuligaństwo, chociaż takie stwierdzenie nie pada bezpośrednio z ust reporterki.
Tego typu zagrywki są powszechnie używane w dzisiejszych mediach, przez co nie ma jednego uniwersalnego medium, ponieważ słyszy się stale “TVP to stacja PiSowców, a TVN PO”, i tym podobne kwestie. Rozwiązanie na to jest jedno, lecz bardzo korzystne – odcięcie się od tych wszystkich mediów. Nic się nie stanie, jeżeli nie usłyszycie znowu o jakimś wypadku, o wydarzeniach w Sejmie czy innych tego typu rewelacjach, które zupełnie nie mają wpływu na nasze funkcjonowanie. Zaoszczędzimy w ten sposób czas i pieniądze, które będzie można przeznaczyć na coś bardziej ambitniejszego, jak na przykład lektura magazynów popularno-naukowych czy wypożyczenie dobrego filmu. Internet jest wystarczającym rozwiązaniem – w większości przypadków na forach dyskusyjnych bzdetne informacje są filtrowane, a dyskusja toczy się na tematy faktycznie istotne, w dodatku możemy poznać różne punkty widzenia na pojedyncze zagadnienie.
Dobijające też są wszelkiego rodzaju serwisy plotkarskie, w których można się dowiedzieć o takich sensacjach, jak np. “ Miley ŻUJE gumę!” czy “Zagra w pornosie?” (autentyki z pewnego tego typu serwisu). Rozumiem, że można być fanem jakiejś gwiazdy i wiedzieć, jak ulubieńcowi układa się życie, jednak czy umieszczane tam inforamcje to nie jest zwyczajne rujnowanie prywatności i wchodzenie z butami w cudze życie? Naprawdę nie wiem, jak może kogoś interesować, co ktoś je, gdzie się bawi, z kim chodzi do restauracji…
0 Odpowiedzi do “O informacji i sposobie jej podawania…”